Ci rdzenni pasterze reniferów walczą o prawo do swoich przodków

W obliczu dziesięcioleci wymazywania kulturowego kobiety Saamów starają się utrzymać przy życiu swoją kulturę, język i źródła utrzymania.

W północnej Europie, gdzie panują zimowe temperatury -13 i -22 stopni Fahrenheita , renifery wędrują po starym sosnowym lesie pokrytym śniegiem. To może brzmieć jak fantastyczna scena ze śnieżnej kuli, ale dla ludu Samów, rdzennych mieszkańców Arktyki, Szwecji, Norwegii, Finlandii i Półwyspu Kolskiego w Rosji, to jest dom. Rozległy region, znany jako Sápmi, to ich ziemia przodków - a hodowla reniferów była dla nich formą przetrwania od czasów prehistorycznych .

W rzeczywistości możesz rozpoznać lud Samów, jedyną rdzenną ludność pozostałą w Europie, z reprezentacji ich społeczności w Mrożony filmy. Po tym, jak Samowie poczuli, że Disney przywłaszczył sobie ich kulturę w pierwszym filmie, firma współpracowała z przedstawicielami Lapończyków aby zapewnić bardziej pełne szacunku przedstawienie ich kultury w Kraina lodu II —Kultura z własnymi unikalnymi językami i zwyczajami. Ale z powodu globalnego ocieplenia, industrializacji, kolonizacji i kulturowego wymazania przez rządy skandynawskie, kultura ta prawie zanikła.



Nie znika bez walki. To niezłomne przywódczynie ludu Samów opowiadają się zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej za prawami swoich społeczności do ich ziemi i dziedzictwa. Samice osiągają wyższy poziom wykształcenia niż mężczyźni z plemienia; wielu z nich decyduje się na uczęszczanie na uniwersytety w celu podjęcia dodatkowej pracy, takiej jak pielęgniarstwo, przedsiębiorczość lub nauczanie, aby pomóc swoim rodzinom, wyjaśnia Outi Paadar, dziennikarz Lapończyków i badacz historii i kultury Lapończyków.

Tiina Sanila-Aikio miała około 9 lat, kiedy została wprowadzona do fizycznej pracy polegającej na zbieraniu, znakowaniu i szczepieniu reniferów. Nie wiedziała, że ​​dorośnie, by zostać pierwszą kobietą-prezydentem Finlandii Parlament Lapoński , stanowisko, które piastowała od 2015 do początku 2020 roku. (Jest to oficjalny organ przedstawicielski ludu Samów w Finlandii, który jest niezależny od rządu federalnego tego kraju. Samowie w Norwegii i Szwecji mają również własne parlamenty). Sanila- Aikio jest jedną z wielu kobiet kierujących lapońską sceną polityczną: Norwegia ma obecnie kobietę przewodniczącą parlamentu Lapończyków, Aili Keskitalo. Poza parlamentem obywatele mogą również zostać wybrani do Rady Saami, pozarządowej, bardziej oddolnej organizacji, która popiera tę grupę w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Rosji. Rada Saami, zdominowana przez kobiety ( 10 z 15 członków to kobiety ), obecnie ma również kobietę prezydent: Christina Henriksen . Wszyscy dążą do zachowania praw Samów i suwerenności w swoich krajach ojczystych.


Z szacuje się, że 80 000 do 100 000 Lapończycy rozproszyli się po całej Sápmi, tylko około 10 procent zajmują się hodowlą reniferów. Jest to pracochłonna praca, która wymaga rodzinnej migracji 150 000 mil kwadratowych ziemi przez wszystkie cztery sezony, tropienie, hodowla, opieka, aw niektórych przypadkach polowanie na renifery, zarówno w celu wyżywienia swoich rodzin, jak i sprzedaży mięsa. Wielu Lapończyków uczy się również rzemiosła rękodzieła z części upolowanych reniferów, które następnie sprzedają na targowiskach. Ze względu na zmiany klimatyczne liczba reniferów spada, a pasterze Lapończyków również muszą polegać na rybołówstwie, aby przeżyć. Tradycyjnie Lapończycy dziedziczą działalność związaną z hodowlą reniferów i kierują nią, chociaż kobiety i dzieci również są w to mocno zaangażowani. (Nawet podczas swojej prezydentury Sanila-Aikio pomogła utrzymać rodzinną firmę zajmującą się hodowlą reniferów - poza tym, że była tradycyjną nauczycielką języka lapońskiego, matką i muzykiem).

Temperatury w Arktyce w ciągu ostatnich 10 lat były bardziej dramatyczne niż kiedykolwiek. Według World Wildlife Fund, Arktyka ociepla się prawie dwukrotnie szybciej niż reszta świata, szczególnie dotykając zwierzęta, które budują swoje siedliska na lodzie morskim i śniegu (np. renifery). Nawet zmiana o kilka stopni, jak obecny średni wzrost o około 2,3 stopnia Celsjusza w całej Arktyce od lat 70. XX wieku, może znacząco wpłynąć na wzorce karmienia reniferów - a wraz z nimi na gospodarkę Lapończyków.

Tiina sanila Aikio



Tiina Sanila-Aikio

Getty Images

Ostatnia zima była szczególnie trudna dla pasterzy reniferów. Sanila-Aikio wyjaśnia, że ​​ponieważ pogoda regularnie wahała się od 5 stopni Celsjusza (około 41 stopni Fahrenheita) do -30 stopni Celsjusza (około -22 stopni Fahrenheita), śnieg topiłby się, a następnie twardniał, co prawie niemożliwe dla renifera kopać pod lodem, aby zdobyć jedzenie. W takich przypadkach pasterze muszą sami karmić renifery - wyzwanie, ponieważ pasterze Lapończyków nie wierzą w szermierkę zwierząt. W rezultacie zginęło wiele reniferów.

W celu zwalczania gwałtownego globalnego ocieplenia rządy Skandynawii wprowadziły „zrównoważone” inicjatywy, w tym wdrożenie energii wiatrowej. Ale Henriksen mówi, budowa turbin wiatrowych na lądzie Lapończyków w Norwegii samo w sobie jest szkodliwe dla społeczności Lapończyków: budowa turbiny wiatrowej, która ma trwać do 2021 r., ma miejsce na obszarze obejmującym szlaki migracji reniferów i pastwiska, a także zakłóci działanie kluczowych obszarów łowieckich i rybackich. „Gdyby cała ziemia zniknęła dla rozwoju przemysłowego, przebrana za„ zieloną przyszłość ”, oznaczałoby to w końcu, że nie ma już nic, na czym można by budować nasze istnienie; nasza wiedza jest tak ściśle związana z ziemią ”- mówi Henriksen.

Henriksen reprezentuje Lapończyków na Rada Ekonomiczno-Społeczna ONZ (ECOSOC) , informując o kwestiach rdzennych. Jeśli chodzi o spór o turbiny wiatrowe, stara się wpłynąć na norweski rząd, aby oddał Lapończykom ich pastwiska. (Do tej pory norweski sąd orzekł, że pasterze Lapończyków powinni otrzymać rekompensatę finansową w wysokości 90 milionów koron, czyli 9,6 miliona dolarów, aby zrekompensować utratę ziemi). Opowiada się również za Samami, składając sprawozdania innym komitetom ONZ, w tym Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej i Rada Praw Człowieka. Rada Saami jest stałym uczestnikiem Rada Arktyczna reprezentujący prawa rdzennych mieszkańców w kontekście rozwoju zielonej energii, który ma miejsce w całej Europie.

W Finlandii Samowie walczą o to, by ich ziemie nie zostały zamienione w tory kolejowe. Podczas prezydentury Sanila-Aikio w parlamencie Lapończyków rząd fiński zaproponował budowę arktycznej linii kolejowej przez Finlandię, przeznaczonej do transportu ładunków z Azji do Europy. „Sprzedają kolej arktyczną jako„ zielony ”sposób transportu rzeczy, ale będą to towary, które nie są dobre dla klimatu”, takie jak ropa naftowa, gaz oraz produkty, takie jak drewno i ruda dla górnictwa i leśnictwa, Mówi Sanila-Aikio. Dodaje, że sam przemysł wydobywczy zanieczyszczał drogi wodne, co doprowadziło do zniszczenia ekosystemu łososia atlantyckiego, głównego zasobu w północnej Europie. Kolej arktyczna nadal będzie zakłócać drogi wodne i dziką przyrodę wokół nich, a także łowiectwo Lapończyków i praktyki rybackie. To wywołuje „efekt kuli śnieżnej”, jak nazywa to Sanila-Aikio, różnych zmian dokonanych przez człowieka w przyrodzie, które mają wpływ na całe ekosystemy i społeczności tubylcze.

christina henriksen

Christina Henriksen

Marion Ravna / NSR / Getty Images

Parlament Lapończyków oraz Rada Saamów były partnerami protestować przeciwko inicjatywie kolei arktycznej na początku tego roku, ale rząd nie odwołał jeszcze planów jego budowy, a prywatny inwestor podjął kroki, aby potencjalnie sfinansować projekt , Mówi Sanila-Aikio. Henriksen powtarza, że ​​to, co w niektórych częściach świata - szczególnie w miejscach, w których przywódcy nawet nie uznają istnienia zmian klimatycznych - postrzegane jest jako „zrównoważony rozwój”, niekoniecznie jest zgodne z prawem dla rdzennych mieszkańców danego obszaru. „Ojczyzna Lapończyków nie jest czymś, w co można po prostu interweniować i czerpać z tego korzyści” - mówi Henriksen, dodając, że Samowie mają prawo zawetować inicjatywy, które są ostatecznie szkodliwe dla ich ziemi. „Oczekujemy, że rząd i firmy będą szanować ziemie rdzenne; powinniśmy mieć prawo odmowy wyrażenia zgody ”.

„Dla wielu może się to wydawać dziką przyrodą, [ale tylko] fakt, że przez cały czas nie ma tam ogrodzeń, domów ani ludzi, nie oznacza, że ​​jest do wzięcia” - kontynuuje Henriksen. „To, co możesz postrzegać jako„ nieużywaną ziemię ”, jest„ nieużywane ”, technicznie rzecz biorąc, ale nasza kultura i sposób życia decydują się pozostawić ją niewykorzystaną, aby zapewnić innym, którzy przyjdą po nas.”


Globalne ocieplenie jest tylko jednym z zagrożeń dla tradycyjnego stylu życia Samów. Podobnie jak wielu rdzennych mieszkańców, Lapończycy nie są obcy wymazaniu ich kultury: historycznie inne europejskie grupy zajmowały ich ziemie, a od co najmniej XVIII wieku Norwegowie, fiński , a szwedzkie rządy narzuciły przepisy dotyczące hodowli reniferów na rzecz bardziej lukratywnych przedsięwzięć gospodarczych, takich jak pozyskiwanie drewna i wydobycie.

Wraz z przeszkodami ekonomicznymi, Samowie zostali również zmuszeni do asymilacji. Po II wojnie światowej wiele dzieci Lapończyków zostało umieszczonych w europejskich szkołach z internatem, które zabraniały nauczania języka i kultury Lapończyków. „Norwegia miała nawet oficjalną politykę wymazania języka Lapończyków” - mówi Paadar. „Byli tak wyraźni, że lapońscy nie powinni mówić w języku lapońskim”.

W konsekwencji mniejszości Lapończyków są nie tylko w swoich naturalnych stanach (obecnie stanowią one tylko ok jeden procent populacji w każdym z czterech krajów, w których zamieszkują), ale z tych, którzy pozostali, niewielu potrafi mówić tradycyjnymi językami lub uczyć tych języków Lapończyków przyszłe pokolenia. Uprawianie tradycyjnej hodowli reniferów, podczas której na co dzień mówi się większością języków Lapończyków, jest jednym z niewielu sposobów, w jaki ich dialekty są utrzymywane przy życiu.

Wiele kobiet walczących o prawo Samów do życia i pracy w ich ojczyźnie również z pasją pracuje nad zaszczepieniem swojego dziedzictwa w następnym pokoleniu. Henriksen, która tej zimy przyjmie swoje pierwsze dziecko, ma również wykształcenie jako nauczyciel języka północnych Lapończyków. Sanila-Aikio, która uczy kultury i języka Skolt Sámi, jednego z języków mniejszości Saamów, również szkoli swoją 11-letnią córkę w zakresie hodowli reniferów. Jej córka pomagała rodzicom w łapaniu reniferów w tym roku, teraz, gdy jest wystarczająco stara i silna, by walczyć z cielętami. To tylko jeden ze sposobów, w jaki kontynuuje dziedzictwo swojej matki.

W tych głębinach zimy renifery wędrowały na swoje sezonowe pastwiska i kopią śnieg, aby przetrwać. Tymczasem kobiety Samów szykują się do bitwy, niezależnie od tego, czy oznacza to kłótnię z reniferami z rodzinami, czy wygłaszanie przemówienia na wirtualnym forum ONZ. Podobnie jak bohaterki kreskówek, których zainspirowali, ci zaciekli przywódcy nie powstrzymają się przed obroną śnieżnej oazy, którą nazywają domem.

Kliknij tutaj, aby zasubskrybować Marie Claire

Zapisz się tutaj z kodem HOLIDAY50, aby otrzymać 50% zniżki.

Ten kawałek został zaktualizowany.